Włóczęga w okolicach San Luca.

 

Ze stacji kolejowej do San Luca jest jakieś dwie godziny, który pokonuje w dość dziarskim tempie, pokrzepiony filiżanką wspaniałej, porannej włoskiej kawy. W zamian za odniesienie filiżanki, właściciel obdarowuje mnie łakociami. Miły gest. Omijam miasteczko i idę w dół rzeki Fiumara Bonamico. Pierwotnie miałem plan aby dojść do jeziora Lago Costantino, które znajduje się w górach, ale napotkany po drodze pasterz uświadomił mnie, że już go nie ma. „Zniknęło” jak to lakonicznie skwitował mój rozmówca. Widzę, że niebo przybiera kolor sadzy, więc wnioskuje, że burza może nadejść dość szybko i gwałtownie. Leje przez całą noc jak z cebra i grzmi okrutnie. Nad ranem małe strumyczki, które cichutko szemrały obok mojego obozowiska, zamieniły się w hałaśliwe rwące potoki. Wracam do miasteczka uzupełnić zapasy i zasięgnąć języka. Miejscowi na początku zerkają na mnie nieufnie i są dość powściągliwi w okazywaniu sympatii. Na głównym placu, gdzie spędzają czas starsi mieszkańcy San Luca, podchodzi jeden z nich i zaczyna mnie rozpytywać. Skąd jestem, po co przyjechałem, gdzie chcę iść. Pokazuje mu zdjęcia zrobione w Kalabrii i mapę z zaznaczonymi miejscami, które chce odwiedzić. On pokrzykuje do reszty zebranych, że przyjechałem tu, żeby szwendać się po górach. Już lody topnieją, już się uśmiechają, poklepują po plecach. Już jest miło i sympatycznie. W lokalne kawiarni raczę się orzo – włoskim odpowiednikiem kawy zbożowej i podpytuje o drogę do sanktuarium Polsi. Jak wychodzę z miasteczka i idę kawałek asfaltową drogą, to mijający mnie kierowcy trąbią i machają na zachętę. Sanktuarium jest owiane nimbem tajemniczości, ponieważ jest ono sercem nangrety, lokalnej mafii kalabryjskiej. W tymże przybytku wierchuszka tej, co by tu nie mówić, jednak organizacji przestępczej ma swoje spotkania, gdzie ustala zakres działania oraz jesienią zaprzysięga nowych członków. I tu w mojej głowie rodzi się pytanie, jak to możliwe, że mafia jest w tak świetnej komitywie z zakonnikami tegoż sanktuarium? No bo przecież nie trzeba nikomu tłumaczyć jak rozbieżne są nauki kościoła z działalnością mafii. Oczywiście nie zamierzam o to pytać miejscowych. Są pewne tematy, których poruszać nie ma sensu. No chyba, że ktoś szuka kłopotów. Ja szukałem zjawiskowych widoków i w drodze do Polsi była ich niezliczona ilość. Po drodze spotkałem sympatycznego pasterza, który przywitał mnie chrapliwym i gardłowym „Buona Sera”. Mieszkańcom Kalabrii nie przeszkadza, że nie mówisz w ich języku i nawet jak im o tym powiesz to i tak będą próbowali nawiązać pogawędkę. Ten był na tyle uprzejmy, że pozwolił mi zapędzić wraz z nim i jego psami kozy do zagrody. Przygoda niecodzienna i zapadająca w pamięci na długo. Kilometr przed sanktuarium napotkałem wodospad, którego nie byłem w stanie sforsować. Rwący nurt, kilka kaskad i śliskie kamienie skutecznie zmusiły mnie do odwrotu. Po zapadnięciu zmroku znalazłem wspaniałe miejsce na nocleg nieopodal strumienia, nad którym przerzucony był drewniany mostek. Skoro świt wzbudzałem niemałe zainteresowanie wśród miejscowych pasterzy, którzy jechali rozpocząć kolejny dzień ciężkiej pracy. Zdecydowana większość z nich preferowała kilkunastoletnie Fiaty Panda z napędem na cztery koła. Nie przypuszczałem, że to auto tak świetnie sprawuje się jako terenówka. Człowiek uczy się przez całe życie.

Reklamy

2 myśli w temacie “Włóczęga w okolicach San Luca.

  1. Kto by pomyślał, że we Włoszech są tak piękne, dzikie i nieznające turystów miejsca… 🙂 🙂 Piękna wyprawa 🙂 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kalabria prześliczna, niekomercyjna, dzika… Na wiosnę chcę tam wrócić 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close